„Tworki” to książka uhonorowana m.in. Paszportem „Polityki”, nominacją do nagrody Nike, Grand Prix du Festival Litteratures du Monde, od czasu wydania w 1999 roku stale poszerza czytelniczy obieg. W 2017 ukazała się po włosku i bułgarsku. Powieść jest utrzymana w stylistyce gawędy. Współczesny narrator prowadzi nas do podwarszawskiego szpitala dla nerwowo chorych w roku 1943. W administracji zakładu znajduje pracę i azyl grupka młodych ludzi. Nie chcą rezygnować z życia.

Milan Kundera widzi niezwykłość „Tworek” w napięciu między idyllą a grozą, skrytą, ale przez cały czas obecną: „Im okrutniejsza jest Historia, tym piękniejszy okazuje się świat schronienia. Im zwyklejsze jest wydarzenie, tym bardziej staje się ono kołem ratunkowym, którego chwytają się uciekinierzy”. Przyjaciele po kolei zmierzają ku śmierci. Tragizm, groza tamtych czasów wybrzmiewają niczym echo, odzywające się w kolejnych, nieznających wojny pokoleniach. Wracają jako potrzeba opowieści, a przez akt opowiadania – zrozumienia i w jakimś sensie zadośćuczynienia.

Spektakl „Tworki” to autorska adaptacja powieści. Formuła, w jakiej zostało przygotowane to przedstawienie, pozwala na wystawienie go w dowolnej przestrzeni spełniającej minimalne wymogi dla powstania bliskiej relacji między aktorem a widzami. Zasadą stylistyczną tego monodramu jest, zgodnie z duchem powieści, formuła gawędy toczonej wprost między widzami i wobec nich.

Marek Żerański o monodramie

Taka historia: z dziećmi moimi małymi w okolicach Wszystkich Świętych wizytowaliśmy onegdaj cmentarz w Milanówku. Był z nami też nadmuchany, latający, lecz trzymany za uzdę na uwięzi koń. Frunął radośnie między starodrzewem, aż do chwili, gdy postanowił urwać się by wzlecieć ku niebieskim łąkom. Mała rączka nie utrzymała. Nieuchronnie – rozpacz i łzy, pustka. I tak w życiu moich dzieci zakiełkował stan utraty.

Nad rzeką Utratą leżą Tworki. Dawno temu w Tworkach była altanka, na huśtawce Sonia, obok Jurek, Olek, Janka, Marcel. Sonia rankiem pewnego zimowego dnia napisała list, po czym wyruszyła w drogę. List także. Wokół listu po latach narodziła się gawęda. Postscriptum wysnute na tworkowskiej ławeczce; literki wystukane na Pentium Texas 2000; historia o Soni wychuchana, wystukana, opowiedziana, wysłana i odnaleziona na księgarskiej półce po to może, by dalej snuła się gawęda.

W teatrze. I by dalej ścieżki wydeptywano, kamyczki kopano, bo nie ma, nie ma Soni i trzeba szukać Soni, która zniknęła, która odeszła, Janki, Marcela i Jurka chyba już zapewne też.

Taka historia.

Teatr Polski w Szczecinie, ul. Swarożyca 5
16.00–17.00

„Tworki”
Tekst: Marek Bieńczyk
Reżyseria: Paweł Kamza
Scenografia: Paweł Kamza
Odpowiedzialny za muzykę: Adam Opatowicz
Adaptacja powieści i gawędzenie na scenie: Marek Żerański

Wstęp 25 zł.